Ignacy Krasicki ŻYCIE i DZIEŁA - cz. II
Ignacy Krasicki ŻYCIE i DZIEŁA
NAPISAŁ
Konstanty Wojciechowski
WE LWOWIE
1914
Część Druga
Od siebie przemawia Krasicki tylko w pewnym typie satyr, ale wówczas nie cofa się przed wygłaszaniem prawd, przestróg, nauk. Owe zaś prawdy, nauki, świadczą, że autor, choć mu tworzenie sprawiało niewątpliwie rozkosz, nie dla samej przyjemności tylko tworzył, ale z myślą o poprawie społeczeństwa, o pracy dla dobra ogólnego. Na widok klęsk chciał w nas wyrobić świadomość, że „z nas się złe zaczęło, ale rozpaczać nie pozwalał, bo rozpacz jest udziałem jeno „nikczemnych. „Cudzym w łup oddały nas nierząd, niekarność, rozpusta, zbytki, lecz wszystko jest jeszcze do odrobienia—pod jednym warunkiem: „odmieńmy obyczaje. Kiedy więc inni trudzili się nad reformą stosunków społecznych w Polsce, inni nad zapewnieniem jej lepszych warunków politycznych, Krasicki, ten uśmiechnięty, wytworny, na pozór obojętny Krasicki, przejrzał najlepiej środki wiodące do ocalenia narodu, rozpoczął bowiem — podkreślaliśmy już to — pracę nad odrodzeniem jego moralnem. I na tem polega doniosłość narodowa Satyr.
Ale nie tylko na tem. W nich odzwierciedlił się znakomicie duch epoki stanisławowskiej, jej sposób myślenia, jej wykwintność, jej szlachetne pierwiastki. Piśmiennictwo polskie zyskało nadto w Satyrach dzieło napisane tak piękną polszczyzną, że uchodziła ona, obok języka Trembeckiego, do czasów Mickiewicza za wzór.
Wyszły Satyry bezimiennie w roku 1779 (część druga w pięć lat później). Podnietę do pisania dali Krasickiemu autorowie francuscy, ale tylko podnietę, bo naśladownictwa w satyrach księcia biskupa nie znajdujemy. Stworzył on dzieło oryginalne, piękne, mądre i pożyteczne.
Bajki. — Co to jest bajka? — Wykład poszczególnych bajek. — Dwie grupy. — Myśl polityczna. — Cechy charakterystyczne bajek
ich zalety i doniosłość.
Krasicki pisał także bajki. Jakto — powiedziałby któś, nie znający się na rzeczy — tak znakomity pisarz zniżał się do bajek? Odpowiedzielibyśmy mu: pisali tego rodzaju utwory nawet i najwięksi, a Mickiewicz zostawił nam kilka bajek wspaniałych.
Cóż to jest bajka? Wyraz ten, jak wiadomo, ma dwojakie znaczenie. Oznacza albo nieprawdę, zmyślenie, plotkę? albo też utwór wierszem czy prozą, w którym czytamy o zwierzętach, przedmiotach martwych, rzadziej o ludziach. Zwierzęta, przedmioty martwe rozmawiają z sobą w bajce tak jak ludzie, działają, odznaczają się przymiotami ludzkimi, czasem wygłaszają nawet jakieś prawdy. Bo też wyobrażają ludzi, i z ich uczynków, rozmów dla ludzi właśnie wypływa nauka. W Polsce znana była bajka jako utwór literacki już na wiele lat przed Krasickim, ale on dopiero począł tworzyć w tym rodzaju prawdziwe arcydzieła.
„Mnie to kadzą, rzekł hardzie do swego rodzeństwa, Siedząc szczur na ołtarzu podczas nabożeństwa. Wtem się dymem kadzideł zbytecznych zakrztusił, Wpadł kot z boku na niego, porwał i udusił.
Oto jedna z bajek Krasickiego — ma napis „Szczur i kot. Co oznacza? Przyjrzyjmy się najpierw bliżej jej treści. Kościół, nabożeństwo, tłumy łudzi, woń kadzidła unosi się w świątyni, a na ołtarzu, w miejscu oczywiście niewidocznem. siedzi szczur, gość chyba najmniej oczekiwany. Wylazł z dziury, skąd wyglądają pyszczki jego ws[)ółbraci, rozsiadł się wygodnie, wonie kadzidlane upajają go, przygarnia łapką błękitne, pachnące fale powietrza i — poczyna go ogarniać duma. Spogląda z góry na trwożne swe rodzeństwo i wreszcie odzywa się z pychą: Wiecie, komu to kadzą? Mnie! A tymczasem z boku, z iskrzącemi ślepiami, czai się — kot. Szczur go nie widzi, on przecie zbyt przejęty własną wielkością, duma. A kot spokojny, z wyciągniętą szyją, czeka. Nie rzuca się jeszcze, wygląda sposobnej chwili. Nagle szczur, do kadzidła nieprzywykły, zakrztusił się gwałtownie, i w tej chwili, nim zdołał zrozumieć, co się dzieje, uczuł ostre pazury i zęby kota zagłębione w swój kark. Zginął, nie wydawszy
jęku.
Powtórzmy pytanie: co to znaczy? Kogo wyobraża szczur, kogo kot ? Odpowiemy: szczur, to człowiek bardzo pospolity, który się znalazł w otoczeniu zupełnie nowem, wśród blasku, przepychu i w tej nowej atmosferze zupełnie stracił świadomość tego, kim i czem jest. Zdaje mu się, że wyższy jest o całą głowę od tych. z pośród których wyszedł, chodzi pyszny, jak chodzi lokaj wielkiego pana, krztusi się „dymem kadzideł nie jemu palonych. A tymczasem nieszczęście czyha, spada nagle, kiedy go człowiek najmniej oczekuje. Kto, zawsze czujny, nie stracił równowagi wewnętrznej, tego cios nagły nie złanie, ale ugnie się ten, który wmówił w siebie niedorzecznie „mnie to kadzą...
Do bajki „Szczur i kot możnaby dorobić sporo powiastek, i wszystkie dobrze wykładałyby jej myśl, byle pamiętać, że przez szczura należy rozumieć człowieka, który niesłusznie przypisuje sobie jakieś wyrazy hołdu, jakiś poklask, pyszni się tem, nadyma, a w tem rozkołysaniu wyobrazili przestaje myśleć o istnieniu niebezpieczeństw.
Jak widzimy, krótka, czterowierszowa bajeczka, nasuwa sporo myśli. Bo też Krasicki odznaczał się darem niesłychanej zwięzłości, tak wielkiej, że aż podziwu godnej. Spróbujmy tylko opowiedzieć sami to, co on zawarł w omawianej bajce (ale n i e słowami autora), a przekonamy się, że użyjemy bodaj dwa razy większej ilości słów. Mimoto zaś obrazek, który nakreślił, zawiera cały dramat. Więc poznajemy miejsce, gdzie się odbywa działanie, poznajemy główną osobę: szczura. „Mnie to kadzą — słyszymy słowa owej głównej osoby i odrazu już myślimy sobie, że się strasznie myli i że nie grzeszy w dodatku skromnością, patrząc hardo na równych sobie. Co z tego wyniknie? — bo początek zawikłania już jest. Dzieje się niedobrze: szczur zakrztusił się (z a w i k ł a n i e wzrasta). Teraz wypada kot (szczyt zawikłania) — ale jeszcze nie wiemy, jaki będzie koniec dramatu. Patrzymy jednak: już kot szczura porwał, więc dramat zmierza szybko ku rozwiązaniu i kończy się katastrofą: śmiercią niebacznego pyszałka. Naprawdę dramat!
Posłuchajmy innej bajki. Ma ona napis „rebiec i koń stary:
„Gdy starszych przybierano w pozłacane rzędy, Gniewał się młody źrebiec na takowe względy. Przyszła kolej na niego; z początku był hardy, Aż kiedy w pysku poczuł munsztuk nader twardy, Gdy jeźdźca przyszło dźwigać, znosić rzemień tegi, Gdy go ścigać poczęły dychtowne popręgi, W płacz nieborak, a stary: Na co ten płacz zda się ? Chciałeś, cierpże. Żal próżny, kiedy po niewczasie.
Znów mały dramat: przystraja się konie w rzędy bogate, a młody łoszak patrzy niezadowolony, przygnębiony, że jego ten zaszczyt omija (to wprowadzenie w rzecz i początek zawikłania). Wreszcie po latach doczekał się swej kolei i szczęśliwy, dumny, zhardział nie na żarty, aż tu